środa, 28 kwietnia 2010

Wstępniak



W przeciągu ostatniego roku moje życie wywróciło się do góry nogami.

Luty jesteśmy z M. równo rok. M. pochodzi ze stolicy i mieszka w rodzinnym domu, ja przyjechałam na studia i wynajmuję pokoik. Spotykamy się prawie codziennie, często u siebie nocujemy. Nagle okazuje się, że z moim pokoikiem koniec, mam miesiąc na wyprowadzkę. Zaczynam szukać nowego lokum, M. jeździ ze mną. Drogo jak cholera, albo kiedy cena znośna kompletne rudery. Jestem załamana, że nic nie znajdę i będę musiała wrócić do rodziców. M. proponuje, żebyśmy zamieszkali razem i poszukali mieszkania. Mam mieszane uczucia, nic nie odpowiadam, ale nadal szukam pokoju. Został mi tydzień do wyprowadzki. Postanawiam spróbować poszukać mieszkania. Już 2 dni później znajdujemy, piękne, nowe 2 pokojowe mieszkanie w przystępnej cenie. Decydujemy się.

Maj, pachniała saska kępa :P Wracam sobie kiedyś z pracy w a naszym mieszkanku wszędzie porozkładane różyczki, na stole pachnący obiad i szampan (taki prawdziwy, nie ruskie wino musujące) a po środku tego wszystkiego klęczy mój M. z najpiękniejszym pierścionkiem jaki widziałam. Marzyłam o tej chwili.... Cóż mogłabym odpowiedzieć jak nie "tak"? To co wtedy czułam to bezgraniczne szczęście :) Zjedliśmy obiadek i pognaliśmy z szampanem do sypialni. Tam do rana snuliśmy plany na przyszłość. Wybraliśmy datę 11 czerwiec 2011 (11 to nasza ulubiona liczba). .. W przeciągu miesiąca powiadomiliśmy rodzinę, wybraliśmy i zarezerwowaliśmy salę weselną. Miałam ogromny zapał do planowania wielkiego dnia.

Czerwiec końcówka miesiąca. Powinnam mieć miesiączkę, ale spóźnia się już tydzień. Robimy teścik - na ulotce napisane odczekać 3 minuty, a mnie już po 3 sekundach pojawia się czerwona kreseczka. Czekamy zalecany czas, kreseczka nie znika. Robimy teścik nr 2 to samo. Umawiam się do ginekologa w tygodniu. Pani gin nie ma wątpliwości - jesteśmy w ciąży. Co czuję? Przede wszystkim strach. Jak to się mogło stać? Kiedy? (Według późniejszych badań 2 tygodnie po naszych zaręczynach). Co z moimi studiami, miałam zacząć właśnie 5 rok? Co z naszym ślubem? Jak powiemy rodzinie?

Lipiec było łatwiej niż się spodziewaliśmy. Zanim kogokolwiek poinformowaliśmy umówiliśmy się z właścicielem sali weselnej. Postanowiliśmy, że chyba lepiej będzie przyśpieszyć nasz ślub. Właściciel był bardzo pomocny i wyrozumiały. Wprawdzie w tym roku nie było już wolnych terminów (nawet do połowy przyszłego) ale w jeden weekend września od czwartku do soboty w zajeździe który wybraliśmy miała odbywać się jakaś konferencja. Po konsultacji z właścicielem firmy (nie wiem co Pan z zajazdu mu naopowiadał :)) okazało się, że wyniosą się w piątek wieczorem, a najpóźniej sobotę rano. Dostaliśmy szansę w sobotę 26 września. Nie wahaliśmy się i zmieniliśmy datę w umowie. Byliśmy już spokojniejsi - coś nad nami czuwa. Rodzice również pełni obaw, ale szczęśliwi. Chyba docenili fakt przełożenia przez nas daty i to, że wszystko załatwiliśmy samodzielnie. Zostały nam 2 miesiące na przygotowania. Reszta lipca i sierpnia upływała nam na załatwianiu spraw, szyciu sukienki itp. Fasolka rozwijała się zdrowo.

Wrzesień troszkę się obawiam. Miałam zamiar planowa nasz ślub 2 lata, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Boję się, że będzie wielka klapa. Tłumaczę jednak sobie, że to przecież ślub a nie wesele jest najważniejsze. Moje obawy okazały się niesłuszne. wszystko wyszło naprawdę cudownie zarówno moim zdaniem (a należę do krytycznych osób) jak i gości.

Październik wyjeżdżamy w podróż poślubną. Jestem beztroska i szczęśliwa :) Po powrocie okazuje się, że z powodu ciąży zostałam zwolniona z pracy (miałam niby umowę zlecenie, ale pracowałam jak na etacie). Nic nie mogę zrobić. Kolejny kłopot. Z pensji męża nie wyżyjemy. Pieniądze z wesela mieliśmy zamiar oszczędzić, ale w takim wypadku musimy je przejeść. Trudno, nic nie odłożymy. Całe szczęście mamy co przejeść, mogło być przecież gorzej. W obecnym stanie postanawiam się tym nie denerwować. Fasolka jest zdrowa, mama w ciązy czuje się świetnie, chociaż dostaje kręćka od bycia gospodynią domową. Na uczelni wszyscy wyrozumiali. Termin mam gdzieś na ferie zimowe, kontynuuję naukę :) Dowiadujemy się, że będziemy mieli synka.

Luty w piątek napisałam ostatni egzamin, do terminu zostały 3 tygodnie. Sobota o 4 walczy Adamek. Mąż czekał na tą walkę od kilku tygodni. Nie kładziemy się spać. Rozmawiamy, oglądamy filmy. Dogadzamy sobie jedzonkiem. Adamek wygrywa :) Idziemy do łózka. Mąż od razu zasypia, ja leżę, brzuch mnie zaczyna pobolewać. Czasem tak bywa, próbuję zasnąć, jednak boli coraz bardziej. Godzina 6 budzę męża bo ból staje się nie do wytrzymania. Jedziemy do szpitala sprawdzić czy z Fasolkiem wszystko ok. Robią mi ktg i badania. Wychodzę do męża na korytarz (śpi na krzesłach): "Rodzimy, 3 cm rozwarcia". W niedzielę o 12:05 nasz synek jest już na świecie. Jest zdrowy i śliczny dajemy mu na imię Mikołaj. Nie byliśmy przygotowani na poród (3 tyg przed terminem) więc synek nie ma kocyka. Leży owinięty w mój ręcznik. Biedne maleństwo. Jednak już po południ, kiedy przyjechały babcie i dziadkowie zostało dokupione wszystko co niezbędne. Padamy z mężem 2 doby bez snu. 11 lutego 2 lata temu zaczęliśmy ze sobą być, dokładnie rok później zamieszkaliśmy razem, a równo tego dnia mój już mąż odbierał mnie i naszego syna ze szpitala. To dla nas potrójnie wyjątkowa data. Mamy swoją 11-stkę.

Kwiecień rok później jakoś dajemy radę. Powinnam pisać pracę mgr (tak naprawdę powinnam mieć ją już napisaną). Postanawiam jednak zacząć pisać bloga. Siedzę w domku z naszym synkiem. Jest cudownym i grzecznym dzieckiem. Zastanawiam się nad ostatnim rokiem. Mieliśmy mnóstwo szczęścia. Coś nad nami czuwa tam w niebie. Jesteśmy szczęśliwą 3 osobową rodzinką i planujemy, co będziemy robić 11 czerwca 2011 - na pewno coś specjalnego :)

wtorek, 27 kwietnia 2010

Instrukcja użytkowania czyli o mnie



Wskazówki dotyczące bezpieczeństwa i właściwego użytkowania


-Instrukcję obsługi należy zachować w celu możliwości skorzystania z niej również później
-Przed rozpoczęciem użytkowania sprawdź poziom baterii za pomocą komendy "Kochanie jak się dzisiaj czujesz?". Urządzenie sygnalizuje gotowość do użycia słowami "Świetnie" Uwaga!!! Używanie urządzenia w wypadku nie w pełni naładowanych baterii może skutkować wybuchem!
-Urządzenie zbudowane jest w oparciu o najwyższe technologie, dlatego czyszczenie oraz ładowanie akumulatorów odbywa się automatycznie w czasie kiedy nie jest użytkowane, jednak producent zaleca kompleksową regenerację nie rzadziej niż raz do roku w autoryzowanym salonie spa.

Charakterystyka

Urządzenie, zwane dalej żoną jest wieloczynnościowym urządzeniem przeznaczonym do użytku w gospodarstwie domowym. Umożliwia wykonywanie takich czynności jak:
-szeroko pojęta opieka nad potomstwem w tym obdarzanie bezgraniczną miłością, karmienie, przewijanie, zabawa, spacery, wizyty u lekarza oraz 24 godzinny nadzór
-dbanie o gniazdo: sprzątanie, zmywanie, pranie, gotowanie
-umilanie czasu posiadaczowi zarówno w sypialni jak i poza nią

Przed pierwszym użyciem

Producent nie udziela gwarancji dlatego ważne jest aby przed ostateczną decyzją sprawdzić:
-Czy urządzenie zostało dobrze spersonalizowane. Ponieważ każda z żon jest inna, dostosowywana bezpośrednio do potrzeb nabywcy.
-Urządzenie aby pracowało dobrze musi być szczęśliwe. Nieodpowiednie dobranie posiadacza i żony może skutkować zupełnym rozstrojeniem urządzenie, które jest w stanie nie wykonywać swoich funkcji, bądź nawet pozostawić posiadacza samego sobie. Końecznym jest zatem sprawdzenie, czy wybraliśmy dobry model.
-Nie które z oferowanych urządzeń mogą charakteryzować się pewnymi dysfunkcjami (np. nie gotować). Za owe braki producent nie ponosi odpowiedzialności, dlatego zalecanym jest przetestowanie wszystkich funkcji przed ostatecznym zakupem. Prosimy o rozważne decyzje, po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględniamy.
-Należy wziąć pod uwagę, iż urządzenie będzie się zmieniać z biegiem lat.
-Jeden użytkownik może posiadać TYLKO JEDNO urządzenie. Jedna żona nie może być również użytkowana przez więcej niż jednego właściciela.


Życzymy miłego użytkowania.