Pulpeciki w sosiku pomidorowym to ulubione danie mojego małża. Mikołaj postanowił dać mamie dziś nieco więcej wytchnienia, toteż postanowiłam popełnić to danie dla żywiciela naszej rodziny i co? Kochanie moje co wtorek grywa w piłkę i jest w domku o 20. Obecnie jest 19:59, obiadek gotowy do wystawienia a większy z moich mężczyzn nie odbiera telefonu i ani widu ani słychu. Mam nadzieję, że powstrzymam się od zrobienia ze swojej osoby wdowy. RRRR!!!!!! Zamiast wykorzystać godzinę spokoju dla siebie i zrobić danie z torebki sterczałam jak ten ciołek nad garami..... Mam nadzieję, że na linię tramwajową, którą miał wracać spadł meteoryt, porwali go kosmici, albo trafił 6 w lotto i chce mi zrobić niespodziankę - innych wytłumaczeń nie przyjmuję do wiadomości!
wtorek, 11 maja 2010
Pulpeciki się spalą
Pulpeciki w sosiku pomidorowym to ulubione danie mojego małża. Mikołaj postanowił dać mamie dziś nieco więcej wytchnienia, toteż postanowiłam popełnić to danie dla żywiciela naszej rodziny i co? Kochanie moje co wtorek grywa w piłkę i jest w domku o 20. Obecnie jest 19:59, obiadek gotowy do wystawienia a większy z moich mężczyzn nie odbiera telefonu i ani widu ani słychu. Mam nadzieję, że powstrzymam się od zrobienia ze swojej osoby wdowy. RRRR!!!!!! Zamiast wykorzystać godzinę spokoju dla siebie i zrobić danie z torebki sterczałam jak ten ciołek nad garami..... Mam nadzieję, że na linię tramwajową, którą miał wracać spadł meteoryt, porwali go kosmici, albo trafił 6 w lotto i chce mi zrobić niespodziankę - innych wytłumaczeń nie przyjmuję do wiadomości!
środa, 5 maja 2010
Stresulce
Wygląda to tak:
W nocy sen z powiek spędza mi mistyczna Nagła Śmierć Łóżeczkowa. Co to w ogóle jest, jak się przed tym bronić? Siadam przed monitorem, czytam i blednę ze strachu.... Jeszcze tylko 3 miesiące i największe zagrożenie minie. Dowiaduję się o tym, że nikt nie wie co to powoduje, choć niektórzy twierdzą, że to powikłania po szczepieniach. Za tydzień mamy 2 wizytę na kucie maluszka, ręce mi się trzęsą na samą myśl, że Ci "niektórzy" mogą mieć rację...
W ciągu dnia stresuję się czy oby mój maluszek nie śpi za dużo / za mało? Nie je za mało? Ech.....
Do tego jeszcze dochodzi spacerek z matką kynofobiczką (paniczny lęk przed psami). Jak tu kurde wyjść na spacer jak na każdym skrawku zieleni jakaś bestia bez smyczy? Wychodzę bo dzidzia musi być na powietrzu, ale kilka razy skończyłoby się to tragicznie. Ostatnio wychodzę, idę sobie chodniczkiem, patrzę, że kilkanaście metrów przede mną wychodzi na deptak baba z Rottweilerem bez smyczy oczywiście i zaczynają iść w moim kierunku. Robię szybki obrót na pięcie i ruszam prawie biegiem, byle dalej od nich. Niestety przede mną to samo (duży pies, rasa nieznana) biega wolno i do tego dziamie nieziemsko. Zatrzymałam się a z obu stron oprawcy się do mnie zbliżają. Z jednej strony mam bardzo stromy spadek do lasu, z drugiej rzekę. Jak ja byłam bliska do skoczenia w wodę! Nie wiem co mam robić, kręci mi się w głowie mam wrażenie, że zaraz zemdleję. W końcu decyduję się zjechać po stromiźnie. Prawie się rozbiliśmy, ale na szczęście się udało. Ruszamy szybkim tempem (na ile jest to możliwe spacerówką) w las. Udało się, minęli nas. Wracamy na wał spacerkiem kiedy dobiega mnie szczekanie za plecami. Znowu bieg, próba wdrapania się pod górę (po uprzednim rozejrzeniu się czy inna bestia się nie zbliża z przodu). Dobiegamy do połowy górki, ale nie daję rady, zsuwamy się kilka metrów. 3 głębokie wdechy i kolejna próba. Wprowadzenie spacerówki pod stromą, piaszczystą górkę, czując na sobie oddech psa to większy wysiłek niż poród. Udaje się, włosy mam mokre od potu. Na dzisiaj wystarczy spacerku, ruszam pędem do domu... Ledwo żyję. Dlaczego spacer dla mnie to musi być taka mordęga?! Absolutnie nie mam ochoty wychodzić z dzieckiem na dwór. Czy nie można by otworzyć chodź skrawka, kilku metrów, gdzie będzie zakaz wprowadzania psów? Dreptałabym sobie tam w koło i już! Może choć jeden taki park? Jestem w stanie dojeżdżać nawet 50km do parku na spacer, gdzie będę miała pewność, że nie spotkam psa! To chore, Ci bezmyślni właściciele. Ech... Sama myśl o spacerze napawa mnie paraliżującym strachem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)